Farmona

Peelingi Tutti Frutti, czyli owocowe zdzieranie

10/07/2013 Angelika K. Angelisiak 29 Comments

Cześć kochani!
Wiem, obiecałam Wam ostatnio, że wygospodaruję więcej czasu na bloga. Niestety, muszę wycofać tę deklarację... z braku czasu. Po prostu. Mam nadzieję, że zrozumiecie...
Skumulowany nadmiar obowiązków domowych i zawodowych oraz kilka dodatkowych zajęć... Ciężko znaleźć czas na sen, a inne sprawy schodzą na dalszy plan.... :( Sami wiecie ile czasu pochłania zrobienie w miarę dobrego zdjęcia, potem jakaś minimalna obróbka, napisanie sensownej recenzji, prosto z serca, a nie takiej na odczep się... Po prostu brakuje mi na wszystko czasu :(
Bardzo Wam dziękuję, że pomimo mojej nieobecności, zaglądacie i komentujecie. W miarę możliwości staram się również zajrzeć do Was, przy czym (nie jest to chyba tajemnicą), zaglądam najpierw do tych osób, które pozostawiły po sobie ślad pod postami, bo tak mi po prostu łatwiej...

Wiem, że czekacie na recenzję peelingów Farmony, z serii Tutti Frutti. Długo się do niej zbierałam, ale oto jest!


W moim posiadaniu były: Peeling do ciała w buteleczce o poj. 120 ml oraz Peeling cukrowy w okrągłym pudełku o poj. 300 g. - obydwa o zapachu Wiśnia&Porzeczka. Ponadto peeling do ciała o zapachu Figi&Daktyle.


Zacznę od zapachu:
* Wiśnia & Porzeczka pachnie niezwykle realistycznie! Można go porównać do napoju Tymbark wiśniowy ;) Jest po prostu mocno owocowy, orzeźwiający! To trzeba powąchać! :) Długo czuć go w powietrzu...
* Figi & Daktyle nie uwodzi zapachem. Jest owocowy, niezbyt męczący, ale taki... nijaki. Nawet nie wiem, jak to opisać, ale nie przypomina mi żadnego innego znanego zapachu.....

Wąchałam też wersję Jeżyna&Malina - niestety zapach mnie odrzucił... Na pewno nie kupię tego wariantu. Podobnie, jak Arbuz&Melon - to po prostu nie mój typ. 
Liczę na to, że Mango&Brzoskwinia mnie zachwyci swym zapachem równie mocno, jak Wiśnia&Porzeczka.


Konsystencja obu peelingów jest różna. Cukrowy jest peelingiem gruboziarnistym, lecz raczej delikatnym w działaniu. Ten w buteleczce ma natomiast mniejsze, ale ostrzejsze drobinki.


Cukrowy peeling do ciała ma wygodne opakowanie, łatwo z niego nabrać odpowiednią ilość kosmetyku. Ale pod prysznicem troszkę motałam się z peelingiem w jednej dłoni, nakrętką w drugiej...
Peeling jest gęsty, zbity, nie spływa z dłoni. Doskonale rozprowadza się po skórze. Wygładza ciało, ale efekt nie jest spektakularny, bo drobinki nie są, mimo swej wielkości, nazbyt ostre. Ponadto cukier dość szybko topi się pod wpływem ciepłoty ciała i wody.
Peeling pozostawia na skórze lekko tłustawą warstwę, ale wystarczy spojrzeć na skład, gdzie na pierwszym miejscu mamy parafinę, w głównej mierze odpowiedzialną za ten stan.
Wydajność średnia. Opakowanie wylądowało w "denku" po zaledwie kilku (6? dość oszczędnych) użyciach.

Co mnie jeszcze zaskoczyło? Jego kolor... który przenosi się również na skórę.... Na szczęście łatwo go zmyć :)

Cena zapłacona w promocji: 10,99 zł za 300 g.


Peeling do ciała w buteleczce zaskoczył mnie ogromnie. Choć wizualnie opakowanie przypomina peelingi z Joanny lub Marion, jego zawartość skrywa o wiele większą MOC :) Konsystencja jest płynna, dość rzadka. Bez problemu można ją wydobyć przez otwór w korku. Ale i trzeba uważać, by nic nie przeciekło przez palce.
Peeling zawiera w sobie wiele bardzo ostrych drobinek, które doskonale wygładzają ciało. Nie rozpuszcza się tak szybko, jak peeling cukrowy, zatem możemy dłużej szorować ciało. Dość łatwo zmyć go z ciała.

Ten peeling nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, ale nie wysusza jej, pozostawia naprawdę gładką, przyjemną. I jest wydajny! Pomimo swojej pojemności.

Opakowanie - wygodne, łatwo obsłużyć jedną ręką. Niewielkie, więc nadaje się w podróż. 
A do tego przyjemna cena.

Cena zapłacona w promocji: 2,99 zł i 3,49 zł za 120 g.


Podsumowując: moim faworytem z tych dwóch jest peeling w buteleczce. Ostrzejszy, wydajniejszy, tańszy, w wygodniejszym opakowaniu. Ale po cukrowy zapewne też jeszcze sięgnę...

A Wy, który wybieracie?

Pozdrawiam cieplutko :*
Angelika

PS. Ten artykuł dostępny również w serwisie Przepis na Kobietę.

Zobacz także:

29 komentarzy:

  1. Fajne są te peelingi, zwłaszcza zapach i opakowanie.. ale niestety działanie szału nie robi :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałam żadnego, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Tutti Fritti, niestety tego zapachu jeszcze nie miałam, ale na pewno będę mieć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten wariant wiśnia&porzeczka, zarówno za zapach jak i za działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś miałam peeling cukrowy, ale innej firmy. Odniosłam wrażenie, że cukier nie sprawdził się w tej roli.
    www.networkerka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja preferuję cukrowe peelingi, przez to właśnie że są delikatne :) Ale zapach nie mój ;<

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają smakowicie :) Ale ich nie znam, z tej serii Tutti Frutti miałam tylko jedno masło (które tak średnio mi się podobało).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja osobiście bardzo lubię te cukrowe peelingi ,chociaż czasem używam i tych typowych "zdzieraczków" /nawet często/ :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne muszę sobie któryś sprawić:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam wersję brzoskwinia & mango która spisuje się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam tą serię za zapachy,kolory i uwielbiam ich masełka , jednak peeling cukrowy nie przypadł mi do gustu , za szybko się rozpuszczały te drobinki i za dużo tej parafiny w nim

    OdpowiedzUsuń
  12. Parafina mi nie przeszkadza, uwielbiam te peelingi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wersję w buteleczce może przetestuję, parafina w słoiczku mnie zniechęca. Nie lubię charakterystycznej warstewki, która po niej zostaje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze ich nie miałam, ale kuszą bardzo:)
    I podziwiam za tak szybkie zużywanie peelingów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam peelingi Farmony :D
    I ten cukrowy, i ten w butelce :D
    Znam oby dwa, ale w innych wersjach zapachowych :D

    OdpowiedzUsuń
  16. kuszą,kuszą nawet samym opakowanie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Tutti frutti uwielbiam już za samą nazwę :)
    Zapraszam do siebie zosiulinkowo.blogspot.com
    Oczywiście obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapachy są fantastyczne ;) typowe lato w łazience ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. fajna recenzja, skłaniałam się ku wersji w słoiczku, ale po Twoim wpisie zdecyduję się raczej na buteleczkę (a jeszcze opis zapachu sprawił, że mam ochotę lecieć do sklepu po ten produkt :D )

    OdpowiedzUsuń
  20. zapachowe szaleństwo mmmmm oba super, ale też zdecydowałabym się na buteleczkę :) Tutti Frutti mają piękne zapachy, ja ostatnio rozpływam się przy masełku do ciała liczi & rambutan, tylko łapki po nim mam czerwone :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Kusząca mieszanka wiśni z porzeczką, ach aż mi się lato wspomniało:)

    pozdrawiam
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo mnie ciekawi ten zapach, aż z ciekawości kiedyś kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. mam obie wersje, obie lubię, ja lubie te peelingi z parafiną, te w buteleczce to inna bajka, również przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio widziałam w Naturze zestaw tych peelingów z baardzo atrakcyjnej cenie (chyba 16,99) i napewno się skuszę na jakiś fajny zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wyglądają świetnie, ja lubię lekkie peelingi, a nie hardcorowe ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Posty zawierające linki oraz reklamę będą usuwane.