denko

Ile śmieci produkuje przeciętna kobieta? Denko - projekt półroczny. Mini recenzje. Ulubieńcy i buble.

8/17/2015 Angelika K. Angelisiak 44 Comments

Ten post miał się pojawić kilkanaście dni temu. Mam jednak nadzieję, że wybaczycie mi to spóźnienie, ale kto pisał choć raz tego typu post, ten doskonale wie, jak wiele czasu to trwa. A przy panującej temperaturze nie jestem w stanie siedzieć przy laptopie i cokolwiek robić... Dlatego ten post powstawał na raty... 

Poprzednie denko pojawiło się w lutym. Kolejne planowałam publikować co miesiąc, ale gdy minąl jeden, potem drugi... stwierdziłam, że zrobię z tego większy projekt. I powstał! A wraz z nim góra śmieci. Pełny worek.... Ale nigdy więcej tego nie powtórzę ;-) 


W ostatnim półroczu postawiłam sobie za cel:
  • zużywanie zapasów kosmetycznych, zwłaszcza otwartych kosmetyków, oraz wszelkich miniatur i próbek,
  • kupowanie tylko niezbędnych produktów,
  • zrobienie porządku pod kątem dat ważności otwartych kosmetyków. 
I wszystkie te punkty zrealizowałam. 

Na zdjęciach nie znajdziecie: kosmetyków męskich i dziecięcych, większości zużytych miniatur i próbek, kilku produktów, których opakowania powędrowały do kosza przypadkowo...

A tak w ramach ciekawostki - czy wiecie, że:
No to czas na opis. Uprzedzam - dużo zdjęć i jeszcze więcej treści :)

Na początek pójdą produkty, które mnie rozczarowały. Mniej lub bardziej, ale jednak...



► Dermika, PURE Płyn micelarny z ekstraktem z granatu do cery tłustej i mieszanej - opis niżej ↓
► Eveline Argan Oil, Arganowy suchy olejek do ciała - Suchym bym go nie nazwała. Długie wchłanianie, zamiast nawilżać skórę, tylko ja utłuścił i zapchał. A do tego koszmarny aerozol, który się zacinał.
► Intimea, Emulsja do higieny intymnej z wyciągiem z rumianku - płyn w bardzo niskiej cenie, do nabycia w każdej Biedronce. Niestety nie zachwycił mnie, zbyt rzadki, przez to mało wydajny. Nie sprawdził się, a szkoda.  
► Tołpa Drenujący koncentrat antycellulitowy na noc - po prostu - nie zauważyłam żadnych efektów. 
► Joanna Sun&Fun - jakoś adekwatna do ceny. A ta była śmiesznie niska. Ot, zwyczajne produkty dla niezbyt wymagających. Szampon do włosów z odżywką - bardzo przyjemnie pachnie i spełniał swoją rolę myjącą, ale nie chciałabym go na wyjazd - włosom przydałaby się odżywka, bo niby produkt 2w1, ale jakoś tak bez szału. Do tego po kilku godzinach dnia były jakby przetłuszczone. Żel pod prysznic podobnie - tj. przyjemny zapach, dobrze się pienił, ale bardzo rzadki i niezbyt wydajny. Balsam do ciała to nieporozumienie - wcale nie chciał się wchłaniać pomimo mojej suchej skóry.
► Avon Senses żel pod prysznic - te żele, niezależnie od zapachu, nie sprawdzają się u mnie, bo strasznie wysuszają skórę. 
► Maska do włosów Serical Crema Miodollo & Placenta - miałam ogromny problem, by zużyć cały litr tej maski ;-) Nie wpłynęła na poprawę stanu moich włosów.
► L'occitane Mleczko do ciała z masłem Shea 15% - zapach przyjemny, konsystencja lekka, ale zbyt długo się wchłaniało. Nawilżenie, jak po każdym balsamie, bez rewelacji.
► The Body Shop Vitamin E Hydrating Toner - opis niżej ↓
► Dermedic Hydrain 3 Hialuro, Płyn micelarny H2O - opis niżej ↓
► Soap&Glory Sugar Crush Body Srub - opis niżej ↓
► Soap&Glory Glad Hair Day Szampon do włosów - zapach charakterystyczny dla S&G. Sam szampon dość przeciętny.
► Yves Rocher Sebo Vegetal, Żel-krem przeciw niedoskonałościom - opis niżej ↓
► The Boots Extracts Żel pod prysznic  - zapach bardzo mdły. Żel dość rzadki, ale spełnia swoją funkcję myjącą. Nie wysusza skóry, ale zmuszałam się, by go zużyć.
► The Boots Extracts Cocoa Butter Peeling cukrowy - opis niżej ↓
► NailNU Zmywacz do paznokci w saszetkach - spełnił swoją funkcję, ale jest strasznie tłusty, więc po jego użyciu musiałam dokładnie umyć ręce, zanim nałozyłam lakier. To mija się z celem.
► Avon Glow Perełki brązujące - po prostu nie przypadły mi do gustu, więc wylądowały w koszu (przeleżały w szafce co najmniej rok).
► Essence Tusz do rzęs Multi Action - nie mam nic przeciwko tanim tuszom do rzęs (moim ulubieńcem jest słynny kanarek Lovely), ale tu jakość adekwatna do ceny. Efekt na rzesach naturalny (nawet jak dla mnie ZBYT naturalny), po nałożeniu kilku warstw - skleja rzęsy. No i koszmarnie się osypywał, a na koniec dnia wręcz znikał z rzęs (demakijaż był błyskawiczny). Szkoda.
Carea płatki kosmetyczne Soft Touch - próbowałam się przekonać do nich wiele razy, ale drażni mnie ich struktura, rozwarstwianie się, pozostawianie kłaczków. Nadają się do zmywania paznokci, ale też nie zawsze. 

Z wszystkich powyższych największym rozczarowaniem, były poniższe (ale nie śmiem nazwać ich bublami - po prostu liczyłam na coś EKSTRA, ale się przeliczyłam):


↓ ►Dermika PURE Płyn micelarny z ekstraktem z granatu do cery tłustej i mieszanej - szczypał mnie w oczy, dla cery był delikatny, ale nie oczyszczał dokładnie. Za kazdym razem, gdy do niego wracałam (robiłam przerwy) na twarzy pojawiały się niespodzianki. Do tego niezbyt higieniczny dozownik w korku - podatny na zanieczyszczenia.
↓ ► Dermedic Hydrain 3 Hialuro, Płyn micelarny H2O - spodziewałam się wielkiego WOW, a spotkała mnie przykra niespodzianka. Słabo radził sobie z podstawowym demakijażem oka (najzwyklejszy tusz do rzęs), a to dla mnie podstawa w przypadku plynu micelarnego. Duży plus za niewielką cenę (niecałe 5 zł / 100 ml).
↓ ► Yves Rocher Sebo Vegetal, Żel-krem przeciw niedoskonałościom - gdy tylko ta seria pojawiła się w YR, miałam ochotę kupić całą. Dobrze, że powstrzymałam swój zapał. Żel-krem wybrałam jako gratis do zakupów.  Miałam już krem z serii Hydra Vegetal, który bardzo polubiłam, więc liczyłam na podobne odczucia. Niestety krem z serii Sebo Vegetal spowodował u mnie wysyp niespodzianek (zapchał pory). Jego konsystencja lekka, ale bardzo klejąca, nie przypadła mi do gustu.
↓ ► The Body Shop Vitamin E Hydrating Toner - jako pierwszy (i jak narazie jedyny) z całej gamy kosmetyków TBS zraził mnie zapachem i klejącą się cerą. Jakoś nie przekonał mnie do siebie. Za to ogromny plus za skład. Na zagranicznych stronach doczytałam potem, że po prostu nie nadaje się do cer tłustych, być może stąd moje odczucia. 

No i w końcu czas na BUBLE totalne :( ↓



↓↓↓ Soap&Glory Sugar Crush Body Srub - z wszystkich peelingów S&G ten miał najpiękniejszy zapach - cytrusowy, orzeźwiający, troszkę, jak owocowa guma do żucia. Niestety taka też była konsystencja - gumowata. Przypominał troszkę pastę cukrową, przez co o właściwościach peelingujących wiele dobrego nie napiszę. Szkoda, bo naprawdę miałam nadzieję, że się polubimy. A cena do najniższych nie należała (8 funtów).

↓↓↓ The Boots Extracts Cocoa Butter Sugar scrub - ten peeling cukrowy był koszmarny i nawet nie zużyłam go do końca :( Bardzo (!) tłusty, drobnoziarnisty. Jakby takie gęste masło peelingujące. Ani nie ścierał, ani nie nawilżał. Po użyciu miałam tłuste wszystko - ciało, zwłaszcza dłonie, opakowanie i przestrzeć pod prysznicem. Po prostu nieporozumienie... Tak - to jest BUBEL.


☼☼☼

Żeby nie było, że tylko narzekam ;-) Przejdźmy teraz do kosmetyków, które się sprawdziły. Nie wszystkie z nich zaliczam do ulubieńców, ale nie było w nich rozczarowań, jak w powyższych przypadkach.


Bioderma Sensibio H2O, Płyn micelarny do cery wrażliwej - mój HIT!! Na pewno będzie osobna recenzja, bo ten płyn zasługuje na uwagę. Nie podrażnia, rewelacyjnie oczyszcza skórę, zmywa makijaż. Kto go raz użył, to zapewne wie, co mam na myśli :)
Tołpa Dermo Face Physio, Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu - jeden z ulubionych płynów micelarnych. Kiedyś próbowałam zastąpic go biedronkowym BeBeauty, ale oryginał jest znacznie lepszy. Podobnie, jak Bioderma, sprawdza się doskonale. Może jedynie szczypie czasami w oczy, ale zdarza się to bardzo rzadko i nie wiem, od czego zależy.
► Barwa Siarkowa, Specjalistyczny tonik siarkowy antybakteryjny - mimo alkoholu w składzie, sprawdza się dość dobrze. Ale używam go tylko 1 raz dziennie i co jakiś czas odstawiam, by potem do niego wrócić.
Avene Cleanance Expert, Żel oczyszczający do cery tłustej z niedoskonałościami - choć to zaledwie miniatura, wystarczyła mi na kilka dni stosowania. Doskonale oczyszcza skórę, czułam odświeżenie i nawilżenie. Nie podrażnia oczu.
Estee Lauder, Advanced Night Repair Eye Serum Synchronized Complex II, Serum pod oczy - bardzo wydajna miniatura o pojemności 4 ml, w opakowaniu z pompką. Wystarczyła mi na długo (ze 2 miesiące codziennego stosowania). Lekka konsystencja, szybko się wchłania. Wyraźnie odpręża i nawilża skórę pod oczami. Niestety brak jest spektakularnych efektów, a tego oczekiwałam. Jako miniatura - jestem na tak, ale nie kupiłabym go w pełnej wersji.
Clinique, All About Eyes - kolejna miniatura pod oczy o poj. 5 ml, bardzo wydajna, wystarczyła na prawie 3 miesiące. Jeden z moich ulubionych kremów pod oczy. Lekka konsystencja, doskonałe nawilżenie. Teraz mam ochotę na wersję Rich.
Nivea Care, Lekki krem odżywczy - nowość od Nivea, którą pokochałam. Idealny do całego ciała, ale na twarzy również się sprawdził. No i zapach - typowy dla Nivea, ponadczasowy!
Barwa Siarkowa, Krem długotrwale nawilżający - chociaż się sprawdził, mam mieszane uczucia. Z jednej strony, jest idealnym uzupełnieniem kremu matującego i nawilża, naprawdę na długo. Z drugiej - zbyt długie stosowanie powoduje przetłuszczanie się skóry. Dlatego odstawiam go po jakimś czasie i wkrótce do niego wracam. Tak jest zresztą w przypadku całej serii.
Bioderma Photoderm Max Ultra Fluide SPF 50+ -  Jestem na tak - must have nie tylko na lato. RECENZJA
Neutrogena, Ochronny sztyft do ust SPF 20 - jedna z lepszych pomadek, jakie kiedykolwiek miałam! Doskonale nawilżała, bezsmakowa, z filtrem. Doskonale radziła sobie zimą ze spierzchniętymi ustami. Na pewno do niej wrócę.
Tołpa Dermo Face Strefa T , Matujący krem nawilżający, lekki na dzień - lekka konsystencja, przyjemny zapach,  szybkie wchłanianie i działanie matujące. Idealnie się sprawdził.
Beauty Face Płatki kolagenowe pod oczy - nie zliczę, jak wiele zużyłam już tych płatków, ale po prostu je uwielbiam. RECENZJA 1, RECENZJA 2.



Kamill Wellness, Żel pod prysznic o zapachu Rabarbar & Maślanka - niezwykle kremowy, o wspaniałym zapachu! Doskonale myje i odświeża ciało, nie wysusza skóry. Zużyłam kilka butelek i chętnie do niego wracam.
Playboy Play it lovely, Kremowy żel pod prysznic Silky&Floral - przyjemny zapach, kremowa i gęsta konsytencja. Nie mam uwag.
The Body Shop, Żel pod prysznic grejpfrut - miniatura. Przyjemny żel o niezwykle orzeźwiającym zapachu. 
Wellness&Beauty, peelingi do ciała (olejek z mango i kokosa oraz masło shea i olejek migdałowy) i żele pod prysznic (miniatury: mango i papaja oraz kremowy - masło Shea) - kto choć raz się skusi na produkty z tej serii, przepadnie :) Kosmetyki dostępne w Rossmannie odkryłam dośc późno, ale pokochałam szczerze. Chętnie po nie sięgam.
Lactacyd, Femina i Sensitive, Emulsja do higieny intymnej - sprawdzona, niezawodna, po prostu najlepsza.
Tołpa, Botanic Czarna Róża, Żel pod prysznic - miniatura. Przyjemny żel, ale zapach nie do końca mi odpowiada.
Nivea Creme Soft, Mydło w płynie - jedno z lepszych, jakichkiedykolwiek używałam. 
Nivea Invisible Antyperspirant w sztyfcie - kiedyś ulubiony i jedyny, dziś... trudno powiedzieć. Sprawdza się, jeśli wracam do niego raz na jakiś czas. Ale niestety, skóra zbyt szybko się przyzwyczaja i ochrona nie jest 100%.
Rexona Invisible antyperspirant w sztyfcie - skuteczna ochrona przed potem i plamami. Jeszcze mnie nie zawiodła.
Dove, Antyperspirant w sprayu - choć był skuteczny, to nadal nie przepadam za sprayami.
Maszynka do golenia BIC Soleil Bella - moja ulubiona jednrazówka. 4 ostrza to skuteczność na dłużej. Tylko cena powala (5,99 zł) :( Można je kupić w trójpaku (17,99 zł). RECENZJA.
Tołpa Spa Eco Vitality, Orzeźwiający peeling-maska - saszetka. Przyjemny, delikatny zdzierak.



Organique Olej arganowy 100% natury - bezzapachowy, szybko się wchłaniał w skórę, nawilżał ją. Sprawdził się doskonale. Opakowanie zachwyca i irytuje jednocześnie: szklana butelka z pompką to wygoda użytkowania, ale i strach przed potłuczeniem. Do tego szczelnie zaklejona etykieta, więc nie widać zużycia produktu.
Joanna, Oleje świata, Olejek do twarzy i ciała z z olejem makadamia - mój ulubiony! Pokochałam go za zapach i niewielką pojemność. RECENZJA.
Yves Rocher Mleczko ujędrniająco-napinające do biustu - jako zwykly balsam nawilżający jest ok, ale nie zauważyłam żadnego napinania, czy ujędrnienia. Zapach roślinny, ale przyjemny.
Tołpa Dermo Body Slim, Modelujący koncentrat wyszczuplający - jeden z niewielu kosmetyków, które faktycznie działają. RECENZJA.
The Body Shop mleczko do ciała: Japanese Cherry Blossom oraz Amazionian Wild Lily - miniatury, obydwa mleczka bardzo przyjemne, lekkie, szybko się wchłaniają i nawilżają.
Charmine Rose, Nawilżająca emusja do stóp - kosmetyk profesjonalny, rewelacyjnie nawilża i zmiękcza skórę stóp.
Steper spray do stóp - skutecznie zapobiega grzybicy stóp. Idealny podczas wakacji i np. na basenie. Ponadto przyjemnie odświeża.
► Oillan, Krem pielęgnacyjno-ochronny SPF 15 - przyjemnie nawilża skórę, nie podrażnia. Dla dzieci i dorosłych.
Kolastyna, Przyspieszacz do opalania - lubię ten kosmetyk za zapach. Był gratisem do emuslji, ale nie zużyłam do końca. 
Kolastyna, Emulsja do opalania z filtrem SPF 10 - dziś wiem, że to dla mnie zbyt niski filtr. Ale lubię ten zapach i konsystencję.
► Kolastyna dla dzieci, Emulsja do opalania z filtrem SPF 30 - sprawdziła się, ale w tym roku wybrałam jeszcze wyższy filtr.
Dax, Ochronny krem do twarzy na słońce SPF 30 - miniatura. Przyjemny, szybko się wchłania. 
AVON, Sun Spray po opalaniu - zdecydowany hit! Używam go od ponad 10 lat, kupuję regularnie. Idealnie sprawdza się po opalaniu, również po oparzeniach słonecznych.
Farmona Sweet Secret Waniliowy krem do rąk - przyjemny, ale pod koniec opakowania zmuszałam się, by go wreszcie wykończyć. RECENZJA
Dove Intensive Nourishment, Intensywnie nawilżający krem do rąk - jeden z przyjemniejszych kremów do rąk, jakich używałam. Dobrze się sprawdzał: bardzo szybko się wchłaniał i doskonale nawilżał. Ale wydajnośc słaba.
Avene Cold Cream, Krem do rąk - zdecydowanie NAJLEPSZY krem do rąk, jakiego kiedykolwiek używałam. RECENZJA. Tak mi było szkoda, gdy się kończył, że wyskubałam go z opakowania do ostatniej kropelki. Dosłownie ;)
Nivea Creme - klasyk. RECENZJA. Po prostu 'must have' w każdej kosmetyczce.
Marion, Chusteczki do higieny intymnej - sprawdziły się doskonale. Nie powodują uczulenia.


Kolejna partia kosmetyków - tym razem do włosów:


► The Body Shop, Ginger Szampon przeciwłupieżowy z wyciągiem z imbiru - jeden z lepszych szamponów, jakich uzywałam. Niezwykle wydajny. Działa przzeciwłupieżowo, ale nie wiem, jak by sobie poradził z istniejacm łupieżem, bo (na szczęście) nie miałam okazji tego sprawdzać. Cena troszkę odstrasza (4,50 funta za 250 ml i 6,50 funta za 400 ml). Ale warto kupić. Mam w zapasie jeszcze jedną butelkę.
Dove Hairfall Control, Szampon do włosów - uwielbiam szampony Dove i często po nie sięgam. Kremowa konsystencja, przyjemny zapach i pielęgnacja włosów bez konieczności używania odżywki.
Priorin Extra, Szampon do włosów - sprawdził się. Nawilża włosy (nie wymaga użycia odżywki, choć dawałam jej troszkę na same końce), wzmacnia je. Wypadanie włosó jakby się zmniejszyło. Żałuję tylko, że jest mało wydajny, a cena do niskich nie należy.
Elfa Pharm Intense Hair Therapy Szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów - przyjemny szampon, ale ten zdecydowanie wymaga uzycia odżywki. Inaczej nie rozczesałabym po nim włosów. Niestety, dopiero pod koniec używania zauważyłam, że wypada mi mniej włosów. Po odstawieniu, problem wrócił. Musiałabym więc sprawdzić jego długofalowe działanie...
Batiste Suchy szampon - mój ulubiony to ten o zapachu Cherry. Ale przyznam szczerze - rzadko sięgam po tę formę szamponu. Dlatego te maleństwa tak długo trzymałam. RECENZJA.


Czas na makijaż. Bardzo skromnie ;-)


Avon Ideal Flawless, Krem BB - miniatura, niedostępny juz w sprzedaży. A szkoda, bo mi odpowiadał.
Eveline Lovers Ultra Shine, Błyszczyk do ust z olejkiem arganowym - jeden z niewielu błyzczyków, które polubiłam. Wyrzuciłam z powodu przeterminowania. RECENZJA.
►  Eveline Magnetic Look, Tusz do rzęs - tani, przyjemny, chętnie do niego wracam. RECENZJA.
Lovely Curling Pump Up, Tusz do rzęs - mój ulubieniec wśród wszystkich maskar. Niska cena, rewelacyjny efekt na rzęsach. Po prostu ♥
Estee Lauder Sumptuous Bold Volume™ Lifting Mascara - miniatura zauroczyła mnie totalnie. Efekt na rzęsach był rewelacyjny, nie osypywała się. Szkoda, że jest taka droga :(
Avon Calming Effect, Korektor rozświetlająco-antystresowy w płynie - wygodny w aplikacji, ale najjaśniejszy odcień okazał sie zbyt ciemny dla mnie (a do wyboru był tylko jasny i ciemny i nic poza tym).


Czas na próbki. Na zdjęciu poniżej pokazuję Wam tylko te saszetki, których zawartość szczególnie polubiłam i na których zakup zapewne się skuszę:


Dermedic Regenist, Stymulujący krem wzmacniający na dzień - przyjemny krem, 2 saszetki wystarczyły na 4 dni. Nie spowodował uczulenia, nawiżał i pozostawiał cerę aksamitną. Chętnie kupię, by przekonać się o jego długofalowych właściwościach. 
Pharmaceris T Krem nawilżająco-kojący do twarzy SPF 30 - doskonałe uzupełnienie kremu z kwasem migdałowym. Ogromny plus za filtr. 5 próbek wystarczyło na 10 dni. Mocno zastanawiam się nad zakupem.
Pharmaceris T Krem z 5% kwasem migdałowym na noc - od użycia tych próbekkuracji rozpoczęłam kurację kwasami. Przez 10 dni stosowałam krem z 5% kwasem migdałowym, po czym przeszłam na 10%. Świetny!
Avene Fluide Matifiant, Fluid matujący - fluid, który naprawdę matuje! Specjalna formuła do skóry normalnej, tłustej i mieszanej. Może kiedyś się na niego skuszę.
Montagne Jeunesse, Maseczka peel-off z pomarańczą i witaminą C - sprawdziła się. Druga część czeka na użycie.


Kolejna odsłona denka to płatki kosmetyczne:


Cleanic - z tymi płatkami jestem związana najdłużej. Nie sa idealne, ale sprawdzają się w demakijazu twarzy.
► Do demakijazu oczu wybieram ulubione płatki z Sephory - odkryłam je dzięki dziewczynom z Wizażu. Nie kołtunią się, nie rozwastwiają, nie pozostawiają kłaczków. Są też niestety dość drogie.
► Dlatego cieszy mnie nowość od Velvet - rewelacyjnie zastąpią płatki Sephorowe, są niemal identyczne!

☼☼☼

A tak się prezentują moi ulubieńcy z ostatnich miesięcy ↓ - są to kosmetyki, do których wracam, niektóre kupuję stale, a inne są na liście zakupowej:


Ale recenzji szukajcie wyżej ↑ ☺



Ufff dobrnęliście do końca? 
Powiem szczerze - ogromnie się cieszę, że to ja dobrnęłam. Bo pisanie trwało i trwało... 
A teraz zastanawiam się, czy ktoś to wogóle przeczyta? :(


Ciekawa jestem Waszych opinii. Czy jest coś, co Was szczególnie zainteresowało? 

A może ten wpis zmobilizuje i Was do wykańczania zapasów? Zwłaszcza tego, co napoczęte? 
Życzę powodzenia! 

PS. Żałuję, że nie sprawdziłam, ile o wszystko ważyło....

Zobacz także:

44 komentarze:

  1. No to zaszalałaś, powiem Ci! Takiego denka półrocznego to chyba jeszcze nie widziałam :)) Ale domyślam się, że już porządnie zasiliłaś śmietnik na recykling :)
    Znam kilka produktów, więc mogę coś powiedzieć:
    - z Dermedic miałam micel z nowej linii, ale też raczej bardzo średnio wypadł
    - peelingi z Soap and Glory też mnie nie zachwycają, bardzo przeciętne, a cena do najniższych nie należy
    - Biodermę i micele z Tołpy też miałam - bardzo ok, chociaż teraz w dobie wysypu płynów micelarnych można znaleźć tańsze odpowiedniki
    - Lactacyd znam i od lat stosuję regularnie
    - szampon imbirowy z TBS kupiłam Mężowi, ale podbieram czasem [zazwyczaj po olejowaniu włosów] i jestem zadowolona!
    - suche szampony Batiste to mój hit i zawsze mam w domu jedno opakowanie

    Jak widać, podzielam Twoje zdanie przynajmniej w kwestii tych produktów, które też używałam. Raz jeszcze gratuluję pokaźnego denka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło przeczytać, że ktoś ma podobne spostrzeżenia :)

      Usuń
  2. Pół roku! To się nazywa wytrwałość z pracowitością :D Nie chcialoby mi się tego wszystkiego wymieniać :D Widzę tu ulubione kosmetyki i te, które są na mojej chciejliście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. szalenstwo na stro procent :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No to się postarałaś!!! Wow, a myślałam, że ja wiele zużywam :)
    Nie znam za wiele produktów z Twojego denka, jedynie Biodermę, zarówno Photoderm jak o micele - uwielbiam, pomadkę Neutrogena - też, Nivea wersja klasyczna - zawsze u nas w domu jest, i to w pudełkach XXL :) Lactacyd jest też moim ulubieńcem, aczkolwiek ostatnio stosowałam Ziaję Oliwkową - super był, a potem kupiłam w Biedronce ich płyn, całkiem fajny :) Płatki Clanic też lubię :)
    Mam jednak odmienne zdanie na temat Hydrain 3, bardzo lubię ten płyn, u mnie sprawdza się bardzo dobrze, zmywa tusz i cienie, w tym kremowe, plus za zapach i uczucie orzeźwienia, które mojej skórze zapewnia :) Płatki Carea uwielbiam, szczególnie wersję Aloe Vera, kupuje je niemal regularnie, no na przemian z Cleanic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaję Oliwkową dopiero poznaję. A micel Hydrain zużywam własnie drugą buteleczkę, ale tylko do twarzy. Spodziewałam się po nim troszkę więcej. Albo po prostu inne płyny zawiesiły tak wysoko poprzeczkę, której Dermedic nie przeskoczył ;)

      Usuń
  5. Część z twojego denka miałam, mega ...

    OdpowiedzUsuń
  6. sporo tego. ja właśnie z lenistwa nie robię denka. najpierw trzymaj te śmieci tyle czasu a później je jeszcze fotografuj i opisuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już powiedziałam STOP. Ale cieszy mnie, że ukończyłam ten półroczny projekt, nie sądziłam, że wytrwam tyle czasu ;)

      Usuń
  7. O kochana jakie denko bogate :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Część znam, większości nie. :) W każdym razie ja całkiem polubiłam chusteczki NU i płyn Dermedic, a z kolei płatki Velvet w ogóle nie przypadły mi do gustu. Jak widać, warto sprawdzać samemu, co nam odpowiada. :)
    Ja też jestem na etapie minimalizowania kosmetyków, ale nie wiem, czy mi się to uda, bo ciągle coś mnie kusi. Zużywam jednak miniatury, do próbek jeszcze nie doszłam, a mam ich 2 kartony, mam zamiar zrobić też spis kosmetyków z datami ważności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spis kosmetyków to dobra sprawa, ja wciąż nie mogę się za to zabrać. Ale przeglądam regularnie i wiem, co powinnam zużyc już, co może poczekać. W pierwszej kolejności wszystkie otwarte kosmetyki. Stąd takie denko. W tym miesiącu połowę opakowań sierpniowych już wyrzuciłam, kilka czeka, może zdążę napisać jakiś post na ich temat.

      Usuń
  9. Oj sporo tego Ci się kochana nazbierało. O tuszu Lovely słyszałam wiele pozytywnych opinii i właśnie wczoraj wpisałam go na listę planowanych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj sporo tego Ci się kochana nazbierało. O tuszu Lovely słyszałam wiele pozytywnych opinii i właśnie wczoraj wpisałam go na listę planowanych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pracowite pół roku :D Szacun ;) Takiego denka to jeszcze nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanawiałam się nad zakupem tego płynu z Dermiki,ale odpuszczę skoro nie spisał się tak jak trzeba. Szampony z Batiste mam, ale ostatnio używam ich coraz rzadziej. Miałam też płyn micelarny z Tołpy, ale u mnie nie sprawdził się do końca - nie z każdym ruszem sobie radził i szczypał w oczy. Gratuluję tylu zużyć, u mnie też niedawno był projekt denko, ale o wiele mniejszy, z trzech miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 miesiące to też sporo - gratuluję wytrwałości! :)

      Usuń
  13. No faktycznie ogromne denko :) Kilka z tych produktów jest mi znanych :) Ten krem z YR z Sebo Vegetal również się u mnie nie sprawdził i wyskoczyły mi po nim krostki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że YR wypuścił na rynek bubelka.... Szkoda.

      Usuń
  14. Seria Wellness z Rossmanna jest fajna, niektóre produkty mają fajne składy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Podobne odczucia miałam, gdy wysypałam zawartość torby przed robieniem zdjęć. Aż się za głowę złapałam :D

      Usuń
  16. Czyste szaleństwo, ileż kosmetyków, a ja myślałam, że u mnie są największe denko :) Micel z Bioderma to również i mój hit, poza tym bardzo lubię serię wellness&beauty, peeling z mango lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mango jest wspaniałe. Kupiłam kolejne opakowanie i zachwycam się zapachem :)

      Usuń
  17. Woow duże tego, sporo znam i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Matko i córko, ile tego było, a bubelki zaskakujące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, było... Ale jaka ulga teraz :)

      Usuń
  19. Brawo za wytrwałość. No ostatnio micel z Biodermy to mój ulubiony, nawet recenzje mam w zaplanowanych postach. Pamiętam też ten żel rabarbarowy Kamill, piękny zapach. A z bubelków większości nie znam, chyba na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też recenzja Biodermy się pojawi ;)

      Usuń
  20. posty z denkiem sa bardzo czasochlonne - gdzie ty to trzymalas:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pytaj :P Ale już nigdy więcej....

      Usuń
  21. O matko największe denko jakie widziałam <3 Bioderme uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam opinie że po tuszu z Lovely dziewczynom mocniej wypadały rzęsy i to mnie zniechęciło do zakupu. Jak jest u ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nie zwróciłam na to uwagi, ale nie zauważyłam, by rzęsy wypadały mi bardziej lub mniej, niż przed jej używaniem... I szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z taką opinią.

      Poza tym, uwielbiam ten tusz głównie za genialną szczoteczkę.

      Usuń
    2. chyba się na niego skuszę. jest tani więc jeżeli coś będzie wypadać to nie będzie mi go szkoda :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Posty zawierające linki oraz reklamę będą usuwane.