DermoFuture

Regenerująca kuracja z witaminą C DermoFuture

10/02/2015 Angelika K. Angelisiak 11 Comments

Jesień to czas, gdy moja skóra domaga się intensywnej regeneracji po lecie i jednocześnie wymaga dobrego przygotowania na zimę. Dlatego też chętnie sięgam po wszelkiego rodzaju specyfiki, które mi w tym pomogą.

Jednym z nich jest Regenerująca kuracja z witaminą C marki DermoFuture, o której dziś kilka słów napiszę.


Producent obiecuje:
  • rozjaśnienie 
  • regenerację zniszczonej skóry
  • zmniejszenie skłonności do przebarwień i piegów
  • zwiększenie elastyczności
  • ochronę przed wolnymi rodnikami
  • spowolnienie procesów starzenia
  • uszczelnienie naczyń krwionośnych.

Skład kuracji na zdjęciu poniżej:




Kurację otrzymujemy w ciemnej szklanej buteleczce o pojemności 20 ml. Całość zapakowana jest w kartonik i fabrycznie owinięta folią. Co istotne - serum zachowuje świeżość przez 12 miesięcy od daty otwarcia. Kosztuje ok. 30 zł. 
Aplikacja produktu jest niezwykle łatwa i higieniczna, bowiem posługujemy się szklaną pipetką. Uwielbiam kosmetyki w podobnych opakowaniach :)



Konsystencja serum jest dość rzadka, oleista, co widać na poniższych zdjęciach. Ale mimo to, płyn doskonale wnika w skórę, nie pozostawia przy tym tłustej powłoki na twarzy. Niestety skóra po aplikacji delikatnie się klei, a pod makijażem może się rolować (czego niestety doświadczyłam). Dlatego serum stosowałam głównie na noc. Jednorazowo wystarczyła mi ilość odpowiadająca jednej pipetce, co sprawia, że kuracja jest dość wydajna. Po miesiącu stosowania zużyłam 1/2 opakowania.
Niestety zapach jest dla mnie niezbyt przyjemny, ale można się do niego przyzwyczaić. Spodziewałam się po prostu woni cytrusów, a tych tutaj nie było... 






W trakcie używania serum miałam troszkę mieszane uczucia. Jak wiecie, mam dość kapryśną cerę. Mieszaną, wrażliwą, ze skłonnością do rozszerzonych porów, trądziku i przesuszania. Kuracja z witaminą C powinna sobie poradzić z wszystkimi problemami, ale czy tak było?

Przez pierwsze kilka dni zaobserwowałam ogromny progres - cera już po kilku dniach była rzeczywiście rozjaśniona, wyraźnie mniej zmęczona. Cieszyłam się i czekałam na dalsze efekty.

Niestety nagle zaobserwowałam wysyp podskórnych grudek, pory zaczęły się widocznie oczyszczać i w ich miejscu powstawały nowe wypryski. To był prawdziwy egzamin dla serum, z którym poradziło sobie połowicznie. Faktycznie przyspieszało ono gojenie się wszelkich krost, wysuszało je. Niestety przy tym również wysuszyło troszkę moją cerę (co ważne - nie samo, lecz w połączeniu z źle dobranym kremem). A to z kolei spowodowało nadmiar sebum i niedoskonałości.

Niemniej jednak, po odstawieniu niewłaściwego kremu i po kilku dniach intensywnego nawilania skóry, stan cery wrócił do normy, a serum (używane raz dziennie - na noc), przyspiesza regenerację i gojenie się niechcianych niespodzianek. 

Dziś wiem, że serum jest godne polecenia, ale muszę przy nim pamiętać o użyciu sprawdzonego kremu silnie nawilżającego cerę. 


Używacie podobnych kosmetyków? A może miałyście to serum z wit. C? 
Ciekawa jestem, jak się u Was sprawdza.




Zobacz także:

11 komentarzy:

  1. Lubię takie produkty, ale tego akurat jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie nowość, nie miałam z nią nigdy styczności

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam zupełnie. W tej chwili mam jakieś serum z wit C koreańskie ;) Dziwnie pachnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe jakby zadziałała na mnie taka kuracja z wit. C, nigdy nie stosowałam takiego produktu z dużą zawartością tej witaminy,

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego serum, ale sądzę, że jest warte wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam rewelacyjny kolagen w żelu tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A można wiedzieć z jakim kremem sie nie zgrało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dobrze pamiętam, to był chyba krem Barwy (ten niebieski, który teoretycznie powinien nawilżać).

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Posty zawierające linki oraz reklamę będą usuwane.