box kosmetyczny

ROZKWITNIJ WIOSNĄ - moje wrażenia z testowania BOX ONLY YOU. Minirecenzje

5/31/2017 Angelika K. Angelisiak 8 Comments

Gdy otworzyłam pudełko ONLY YOU BOX czułam się, jak dziecko, które otwiera jajko niespodziankę. Pudełko zaskoczyło mnie swoją różnorodnością, a kosmetyki, które w nim znalazłam to same nowości, których w większości nie znałam. Produkty te przeznaczone były do pielęgnacji od stóp aż po czubek głowy, dosłownie ;)

BOX ONLY YOU ROZKWITNIJ WIOSNĄ


Kosmetyki L’biotica BIOVAX z serii Opuntia oil & Mango to produkty, na które miałam ochotę od chwili ich pojawienia się na półkach sklepowych. W boxie znalazłam Odbudowujący balsam do włosów bez spłukiwania (w tubie) oraz Maskę intensywnie regenerującą (saszetka). Te dwa produkty zdominowały swoim zapachem całe pudło. Po otwarciu wieka czuć było cudowną, owocową słodycz, która stała się jeszcze bardziej intensywna po otwarciu opakowania.

L’biotica BIOVAXOpuntia oil & Mango


Zarówno maskę, jak i balsam stosowałam na włosy od połowy ich długości, by nie dopuścić do jeszcze szybszego przetłuszczania się skóry głowy.

Saszetka maski (stosowana na włosy mokre) wystarczyła mi na 5 użyć, włosy po jej użyciu były miękkie, gładkie i lśniące.
Balsam natomiast stosowałam zarówno na mokre, jak i suche włosy. W pierwszym przypadku dodaje włosom odżywienia, miękkości, jak typowa odżywka bez spłukiwania. Natomiast stosowany na sucho ujarzmia moje suche, sianowate włosy.

Żałuję, że zapach obu produktów utrzymuje się na włosach bardzo krótko.

Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami Bandi, który znalazłam w boxie, był największą niespodzianką. Nie miałam zielonego pojęcia, czego mogę się spodziewać. I choć na temat kremu oraz całej marki czytałam wiele dobrego, to sama, z powodu wcześniejszych doświadczeń, miałam i nadal mam mieszane uczucia.

Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami Bandi


Krem z kwasem migdałowym można stosować przez cały rok, ale w tym czasie powinno się unikać ekspozycji na słońce oraz używać kremów z filtrem (co zwykle robię). Niezbyt sprzyjająca aura i przedłużająca się zima pozwoliła na bezpieczne przetestowanie kremu. Niestety nie byłam w stanie przeprowadzić pełnej, tj. 3 miesięcznej kuracji.

Przez kilka pierwszych dni kuracji wszystko było w porządku. Natomiast już po 4-5 dniach, zamiast poprawy, zauważyłam znaczne pogorszenie się stanu mojej cery. Niby przy kuracji kwasami to normalne, że cera przez jakiś czas nie jest idealna, ale chyba nie jest normalnym wysyp krost i podskórnych (bolesnych!) grudek? Wydaje mi się, że taka reakcja nie powinna mieć miejsca. Żałuję, że tak wyszło. Wiązałam z tym kremem ogromne nadzieje. Nie mówię, że jest zły! Ale moja cera ma ogromne skłonności do zapychania oraz podrażnień, więc muszę poszukać czegoś, co nie spowoduje u mnie takich atrakcji.

Konsystencja i zapach kremu są bardzo przyjemne. Krem szybko się wchłania, a zapach nie jest nachalny.

Na koniec dodam tylko, że firma Bandi zyskuje u mnie ogromnego plusa, za sposób opakowania produktu. Krem zamknięty w bardzo higienicznej buteleczce z pompką dozującą, zapakowany w kartonik i dodatkowo w folię. W opakowaniu znalazłam również próbkę kremu, ale nie zdążyłam jej użyć i chyba nie będę ryzykować, bo jedno użycie niewiele mi powie na temat działania kosmetyku.

Skoro mowa o pielęgnacji cery - w boxie znalazły się dwa produkty marki Ziaja - z serii Antyoksydacja Jagody Acai: Krem na twarz i szyję oraz Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające.

Ziaja Antyoksydacja Jagody Acai: Krem na twarz i szyję, Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające.


Kosmetyki mają przyjemną konsystencję, wchłaniają się dość szybko. Niestety pozostawiają na mojej cerze lekko tłustą powłokę. Chociaż zaczęłam ich używać dopiero po odstawieniu kremu Bandi, to niestety w trakcie używania nasiliły zapychanie się mojej cery.

Żałuję, że te produkty również mi nie służą :( Głównie dlatego, że nie są dopasowane do rodzaju mojej cery. Poza tym brak filtru UV w kremie też jest bolączką.


Ostatnim produktem do twarzy była Maska regenerująca na tkaninie marki Bioteq - do cery suchej i wrażliwej. Sięgnęłam po nią z pewną dozą niepewności, bo i ona nie była dostosowana do mojego typu cery. Miałam więc obawy. Na szczęście okazały się one niepotrzebne. Uwielbiam maski w płachcie. Ta okazała się być bardzo mocno nawilżona, a przy tym idealnie skrojona i doskonale przylegała do mojej twarzy przez cały czas, czyli ponad 20 minut. Jedyne, co mi przeszkadzało to uczucie lepkości po jej zdjęciu. Wytrzymałam do wieczora, ale z wielką ulgą zmyłam z twarzy jej pozostałości. Moja cera po masce była nawilżona i odświeżona, nie zauważyłam negatywnego oddziaływania.

Maska regenerująca na tkaninie Bioteq


Skoro o maskach mowa, to z przykrością muszę stwierdzić, że Maskę złuszczającą do stóp w postaci nasączonych skarpetek marki LC+ użyłam pierwszy i ostatni raz. Same skarpetki, ich krój i sposób zapięcia, to najlepsze rozwiązanie w tego typu produktach, z jakim się spotkałam. Niestety gorzej z działaniem. Skarpetki należało trzymać na stopach aż godzinę! To stanowczo zbyt długo. Już po ok. 30 minutach poczułam nieprzyjemne szczypanie skóry. Po zdjęciu skarpetek i dokładnym umyciu stóp jeszcze długo czułam ogromne uczucie chłodu, a wręcz zimna na stopach. Pierwsze objawy łuszczenia zauważyłam już za ok. 3 dni. Skóra na palcach (na czubkach) odchodziła płatami. W trakcie kolejnych dni skóra schodziła niezwykle delikatnie, łuszczyła się. Nie pomogło stosowanie kremów nawilżających. Teoretycznie po 3 tygodniach powinnam mieć gładkie stopy, a w praktyce męczę się z nimi już 5 tydzień i pomimo używania peelingu do stóp i różnych innych zabiegów, skóra na stopach wciąż się łuszczy, a zrogowaciały naskórek na stopach (a nie mam go zbyt wiele) pozostał nietknięty. Szkoda. Pozostaje mi wybrać się na profesjonalny zabieg pedicure, by wreszcie zrobić porządek ze stopami.

Maska złuszczająca do stóp w postaci nasączonych skarpetek - LC+


Woda perfumowana to zawsze ryzyko, że nie trafi się w gust obdarowanego. W dodatku kogoś takiego, jak ja, kto jest niesamowicie wrażliwy na aromaty, a większość z nich przyprawia mnie o ból głowy (i to dosłownie!). NOU Secret Blanc to owocowo-kwiatowa woda perfumowana, dostępna na pewno w Rossmannie i Hebe. Chociaż sam zapach jest delikatny, to dla mnie wciąż zbyt mocny. Ale pokazałam go kilku osobom, które były nim oczarowane. Nie jest zbyt trwały, ale dla mnie to lepiej ;) 

Woda perfumowana NOU Secret Blanc


Nie potrafię opisywać zapachów, więc posiłkuję się gotowym opisem :

"Woda perfumowana NOU Secret Blanc w pierwszym momencie oszołamia lekkością schłodzonej cytryny, białej herbaty, rabarbaru i ananasa, by po chwili porwać nas do ogrodu pełnego jaśminu, peonii i żurawiny. W ostatnich akordach opatula piżmem, paczulą i bobem tonka.

Nuta głowy: schłodzona cytryna, biała herbata, rabarbar, ananas
Nuta serca: jaśmin, peonia, żurawina
Nuta bazy: paczula, bób tonka, piżmo"


Na koniec zostawiłam produkty do paznokci.


Lakiery do paznokci Bell z serii Secret Garden w 6 wiosennych kolorach zapakowano w uroczy woreczek z organzy.

Przyzwyczajona do trwałości żelu oraz lakierów hybrydowych trudno było mi się przestawić na tradycyjne lakiery do paznokci. Ale te zachwyciły mnie swoimi kolorami. Wszystkie są piękne i każdy z nich zasługuje na uwagę. Wszystkie mają wykończenie z połyskiem, a czego dwa są gładkie (05 Tulip i 06 Rose), a pozostałe cztery (01 Magnolia, 02 Forget Me Not, 03 Secret Flower i 04 Orchid) mają w sobie błyszczące drobinki. Moim faworytem jest niezmiennie fuksja (04), ale tak naprawdę każdy z nich jest kolorem idealnym, zwłaszcza na wiosnę i lato.

Lakiery do paznokci Bell Secret Garden


Krycie lakierów oraz długość schnięcia zależy od koloru, ale nie są wzorowe. Musiałam bardzo dokładnie rozprowadzić lakier - tak, aby jedna warstwa pokryła paznokieć dokładnie, bez prześwitów. Druga warstwa lakieru powodowała bardzo długie schnięcie lakieru. A ja nie potrafię czekać bezczynnie i zastanawiać się, czy lakier już wysechł.

Trwałość też nie zachwyca. Pomijając delikatne uszkodzenia lakieru, które mogły się pojawić w wyniku zbyt wolnego schnięcia, pierwsze odpryski pojawiały się już następnego dnia, a po 3-4 dniach byłam zmuszona zmyć lakier z paznokci. Być może to akceptowalne dla kogoś, kto lubi często zmieniać kolor, mnie jednak męczy i powoduje, że nie mam ochoty wracać do danego lakieru.

Również zmywanie większości lakierów nie należało do błyskawicznych, gdyż lakier posiada w sobie delikatne drobinki. A te, jak wiadomo, lubią schodzić opornie.

Świetnie natomiast wspominam używanie Regenerującego olejku różanego do skórek i paznokci marki Mollon Pro, bo uwielbiam tego typu preparaty. Aplikacja jest niezwykle prosta i błyskawiczna. Zapach rewelacyjny! Duża buteleczka na długo wystarczy. Moje skórki już po tygodniu regularnego używania odzyskały ładny wygląd i nie były przesuszone, jak dotychczas. Świetny produkt, z którego jestem bardzo zadowolona!

Regenerujący olejek różany do skórek i paznokci Mollon Pro

***
Mimo, że zapas kosmetyków do włosów mam całkiem solidny po ostatniej akcji (Dookoła włosów), to maska i balsam Biovax ucieszyły mnie w tym pudełku najbardziej. Nigdy nie miałam tak pięknie pachnących kosmetyków! Nie licząc niedawno recenzowanej maski - również Biovax. A że dodatkowo całkiem nieźle odżywiają włosy, to zasługują na miejsce na podium całego zestawienia.

Rewelacyjnie sprawdził się również różany olejek do skórek i paznokci oraz maska Bioteq.

Najsłabiej natomiast wypadł krem Bandi, z którym wiązałam największe nadzieje oraz nieszczęsne skarpety, których 'efekty' widzę do dnia dzisiejszego.


Mimo to, cieszę się, że miałam możliwość przetestowania tylu produktów. Dziękuję Redakcji Only You Magazine za uroczą niespodziankę :)



Który z produktów szczególnie Was zainteresował? 

BOX ONLY YOU ROZKWITNIJ WIOSNĄ



Przeczytaj również:

Zobacz także:

8 komentarzy:

  1. Dostałam niedawno ten krem Bandi, ale zostawiłam sobie go jednak na jesień. Ciekawe, jak się u mnie spisze.

    OdpowiedzUsuń
  2. BANDI i Ziaja się nie spisały, szkoda. Mam duże zaufanie do tych marek, kremu z kwasem używałam i bardzo mi służył, ale tej serii z Ziai nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma inną cerę, więc to zrozumiałe, że coś co jednej odpowiada, innej nie musi ;) Ale znam osobę, która uwielbia obie marki, ale ma mniej wymagającą cerę, choć również mieszaną.

      Usuń
  3. Z opisu perfumy brzmią ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że pudełko nie jest całkowicie dopasowane do Twoich potrzeb.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Posty zawierające linki oraz reklamę będą usuwane.