lifestyle

Plany na rok 2018? Odpuszczam sobie! #Hello2018 {DUŻO ZDJĘĆ}

2/12/2018 Angelika K. Angelisiak 6 Comments

Dzień dobry w Nowym Roku! Lepiej późno, niż wcale ;)

2017 - to był trudny rok. Pełen wyzwań, trudnych decyzji, wielu kompromisów. I choć pozytywne nastawienie i ogromna cierpliwość pozwoliły na przezwyciężenie przeszkód od losu, to z niecierpliwością marzyłam już o wybiciu północy 31 grudnia i powitaniu Nowego Roku. Z nadzieją, że będzie on bardziej owocny w te dobre zdarzenia... Bo w to nie wątpię!



Niedawno ukończyłam 35 lat. Dopadł mnie kryzys? W pewnym sensie tak. Uświadomiłam sobie, jak szybko mija czas, jak niewiele w życiu zrobiłam i jak wiele chciałabym dokonać. Jestem bardziej świadoma, wiem już, czego chcę, a czego na pewno nie. Trzeba więc ostro zakasać rękawy i wziąć się do roboty! Bo nic się samo nie zrobi.

W zeszłym roku (#Hello2017) miałam bardzo ambitne plany. I co? I wyszło, jak zwykle. Nie wszystko zrealizowałam. Ale to nic. Nie załamuję rąk. Nie udało się wtedy, to uda się teraz. Metodą małych kroków. Choć przyznam, brakuje mi cierpliwości i chciałabym wszystko już, tu i teraz! Ale tak się nie da :)


Co dodawało mi powera w 2017 roku?
Czasem wystarczy niewiele.

Wyjazdy z moją rodziną to coś, co pozwala mi naładować baterie. Zmiana klimatu, poznawanie nowych miejsc, ludzi. I choć nasze wycieczki są zwykle bardzo krótkie i jest ich niewiele w ciągu całego roku, to każda z nich bywa na swój sposób fascynująca i daje nam mnóstwo  pozytywnej energii.

Z zeszłym roku nie było tego wiele. Ale do najważniejszych zaliczę dwie:

Najpierw tradycyjnie Zakopane (odliczam godziny do kolejnego wyjazdu!). Kocham ten klimat. I uwielbiam góry - choć przyznam bez bicia - zdobywcą górskich szczytów nie jestem, bo zdecydowanie wolę spacery po niższych partiach. Ale spacery po tamtych rejonach (np. przez Dolinę Kościeliską, czy drogą  wzdłuż Dunajca od Szczawnicy w stronę Czerwonego Klasztoru na Słowacji) i to koniecznie przed sezonem, gdy turystów jest garstka - to sama przyjemność! ♥ Nic tak nie wycisza.....



.....no może jedynie morze!

Krótki wypad do Gdyni, odwiedziny babci i rodzinnych stron, codzienne spacery nad morzem, możliwość odpoczynku i wyciszenia. Tak bardzo tęsknię za naszym morzem! I gdybym mogła, kupiłabym tam skrawek ziemi, postawiła 'chatkę z piernika' i zamykała się w niej na weekendy. Byleby móc usłyszeć szum fal i czuć zapach morskiej bryzy częściej, niż dotychczas...


Święta - te też dały energię, bo były inne od dotychczasowych - cieplejsze (nie tylko pod względem pogody), bez pośpiechu, z duża dawką humoru i wieloma rozmowami. A rodzina w końcu była w komplecie ♥


I jeszcze jedno.
Pod względem mojego statusu blogera/influencera - był to rok przełomowy. Od kilku miesięcy blog funkcjonuje pod nowym adresem.  Ponadto po raz pierwszy pojechałam na jakiekolwiek spotkanie blogerów. I to nie byle jakie! W maju konferencja #MeetBeauty (połączona z targami #Beautydays). A chwilę potem po raz pierwszy dostałam zaproszenie na festiwal #SeeBloggers, który odbył się w lipcu w Gdyni.
Co mi to dało? Oprócz pewności siebie i ogromnej wiedzy zdobytej podczas fascynujących wykładów (również online), poznałam wiele wspaniałych blogerek, a z kilkoma mam stały kontakt do dziś.
Wciąż zdobywam nową wiedzę na webinarach dotyczących marketingu w SM, SEO, zarządzania czasem itp. Nadal mam bzika na punkcie kosmetyków, ale jestem bardziej świadoma tego, co kupuję, co polecam.

Rozwijam konto na Instagramie, powoli, własnymi siłami, bez botów i kupionych obserwatorów (co ostatnio jest jakąś plagą). I to tam przeniosłam większość moich obserwacji i wniosków. Jeżeli więc chcesz być na bieżąco, koniecznie dodaj moje konto do obserwacji (i włącz powiadomienia o postach) ♥


Przede wszystkim o spokojniejsze życie. Bez stresu, nadmiaru zbędnych informacji i tych wszystkich bodźców, które powodują ból głowy. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Nie wiem. Dążę jednak do tego z całych sił.


Gdy rozprasza nas zbyt wiele rzeczy, nie funkcjonujemy zbyt efektywnie. Trzeba więc rozstać się z tym balastem. To samo dotyczy ludzi (zwłaszcza toksycznych). Nie musimy mieć tysiąca znajomych na fejsbuku (które rozsiewają spam na tablicy, a na ulicy nawet nas nie znają) - to nie 'naszaklasa' ;-)


#OMPP czyli Oczyszczam Moją Prywatną Przestrzeń - to oznacza czystki nie tylko w mieszkaniu, ale i w życiu (również w wirtualnym świecie). Takiemu 'chomikowi', jak ja, trudno rozstać się z 'przydasiami'. Ale dzięki metodzie KonMari (słynna "Magia sprzątania") nauczyłam się rozstawać ze wszystkim, co zbędne i jest mi z tym o wiele lżej. Dzięki temu mam mniej rozpraszaczy, mniej sprzątania i więcej czasu na życie #offline. I Wam też tego życzę ♥



Zobacz także:

6 komentarzy:

  1. Powodzenia w realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podsumowania są bardzo ważne :) Oby ten rok był dla Ciebie spełnieniem marzeń i celów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za realizację planów Kochana. Tak jak i ty uważam, że nie liczy się ilość lecz jakość, drażni mnie to " mydlenie " oczu, te liczne oferty " kupna sobie fanów, Obserwatorów, Followers`ów ". Idę swoją drogą, robię to, co osobiście uważam za słuszne, unikam toksycznych ludzi i " pustych " informacji, bo w życiu nie pomagają, jedynie zamęt sieją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci, abyś odnalazła dużo radości w szarej czasem codzienności. Spełnienia marzeń w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Twój 2018. Pozbycie się stresu jest bardzo ważne, często okazuje się, że na spokojnie udaje się osiągnąć dużo więcej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Posty zawierające linki oraz reklamę będą usuwane.
Zostawiając komentarz akceptujesz Politykę prywatności .